PGE Ekstraliga Więcej Mocy...

CKM Włókniarz Częstochowa chce wytoczyć sprawę Tomaszowi Suskiewiczowi!

CKM Włókniarz Częstochowa chce wytoczyć osobne postępowanie dyscyplinarne względem Tomasza Suskiewicza. - Tym razem sprawy poszły za daleko - tłumaczy prezes Paweł Mizgalski.

Konflikt pomiędzy teamem Emila Sajfutdinowa a Dospelem Włókniarzem Częstochowa narodził się z powodu zaległości finansowych klubu wobec zawodnika. Choć częstochowianie zaakceptowali przenosiny Sajfutdinowa do Unibaksu Toruń, w dalszym ciągu nie podpisali zgody na jego wypożyczenie. Przeciwko Rosjaninowi toczy się bowiem postępowanie dyscyplinarne w klubie. Zdaniem prezesa Pawła Mizgalskiego winę za niezdrowe relacje pomiędzy Włókniarzem a Sajfutdinowem ponosi Tomasz Suskiewicz.

Wszystko wskazuje na to, że wobec menedżera Rosjanina zostanie wytoczone osobne postępowanie dyscyplinarne. Jak tłumaczy prezes Włókniarza, Tomasz Suskiewicz psuje swoimi działaniami wizerunek częstochowskiego klubu. - Nie chodzi tu jedynie o Włókniarz, ale i o całe częstochowskie środowisko żużlowe. Na swoim fanpage'u, a także stronach internetowych, pan Suskiewicz wdał się w polemikę z kibicami, pisząc przy tym wiele niewybrednych komentarzy - wyjaśnił Paweł Mizgalski. Zdaniem prezesa Włókniarza, klub był dotychczas w stosunku do menedżera Sajfutdinowa zbyt pobłażliwy. - Już w trakcie sezonu z ust tego pana słyszeliśmy niestosowne uwagi w kierunku trenera Dzikowskiego. Wówczas, na prośbę właścicieli klubu, kara nałożona na menedżera Emila została zawieszona. Tym razem sprawy poszły jednak za daleko. Zbieramy właśnie materiały ze stron internetowych i rozważamy zgłoszenie sprawy pana Suskiewicza do Polskiego Związku Motorowego. Niestety antagonizuje on środowisko żużlowe, powodując przy tym dodatkowe napięcia. Przykładem tego był dwumecz w półfinale Ekstraligi przeciwko Unibaksowi Toruń - dodał.

Obecne postępowanie dyscyplinarne dotyczy natomiast całego teamu zawodnika. Częstochowianie uważają bowiem, że w piśmie, które skierowano do prezydenta i radnych miasta, Emil Sajfutdinow naruszył postanowienia kontraktu. - Wobec Emila Sajfutdinowa jak i jego teamu toczy się obecnie klubowe postępowanie i dopiero po jego zakończeniu zgoda na wypożyczenie do Unibaksu zostanie udzielona. Sprawa może się oczywiście przeciągnąć, bo jeśli Emil złoży całą sprawę do Trybunału PZM, to oczywiście na końcowy werdykt poczekamy - wyjaśnił prezes Włókniarza.

Paweł Mizgalski żałuje, że obie strony nie potrafiły rozstać się w zgodzie. Podkreśla ponadto, że wysyłając pismo do władz miasta, team Sajfutdinowa działał tak naprawdę na swoją niekorzyść. - Trzeba przyznać, że w chwili, gdy Włókniarz znalazł się w kłopotliwym położeniu, Emil wykazał wiele dobrej woli. Nie przeczymy, że zaległe pieniądze mu się należą. Myślę, że ostatni sezon był trudny zarówno dla niego, jak i samego klubu. Bierzemy przecież pod uwagę kontuzje, które zaprzepaściły jego cele indywidualne. Bardzo współczujemy mu ponadto z powodu straty ojca. Rozumiemy go tym bardziej, że nasze plany także nie zostały do końca zrealizowane, gdyż mając Emila w składzie stać nas było na walkę w finale. Faktem jest jednak, że on i jego team dopuścili się złamania kontraktu. Nas z tego powodu spotkały nieprzyjemne rozmowy z prezydentem miasta i radnymi. Walczymy o jak największe dofinansowanie od miasta, a takie sytuacje w tym nie pomagają. Można powiedzieć, że wysyłając oświadczenie, Emil zadziałał tak naprawdę na swoją niekorzyść, bo przy większym wsparciu ze strony miasta, na pewno szybciej otrzymałby zaległe pieniądze - podsumował Mizgalski.

 Źródło: www.sportowefakty.pl